Podróż – mentalna czy z punktu A do B? A może obie.

 

Autor: Aneta Stanowska

Mówi się, że podróże kształcą. Czy rzeczywiście podróż może wykształcić coś nowego w nas? Czy dzięki podróży możemy się rozwinąć, lepiej poznać samego siebie? Uważam, że tak.

Co może dać nam podróżowanie ? Czy tylko niezapomniane wspomnienia, czy również nowe spojrzenie na otaczający nas świat ? Chciałabym pokazać, że podróż z punktu A do punktu B może być również podróżą  mentalną.

Kiedy z przyjaciółmi planowaliśmy podróż po Azji najważniejsze było to, aby odciąć się od wszystkiego co znane, wyjść ze strefy komfortu, która podpowiadała – to za daleko, niebezpiecznie, „a po co Ci to?”. Znajomi pytali: „Nie boisz się ?”. To, co nieznane zwykle kojarzy się z niepokojem, bo przecież nie wiemy w jaki sposób wygląda tamtejsze życie. Przywykliśmy do schematów i modelów, które powtarzamy, robimy je rutynowo, bez głębszego zastanowienia nad nimi. W podróży nie jesteśmy pewni tego, co kryje się za zakrętem, co może nas spotkać – dla mnie to jest piękno podróżowania. Przyglądamy się otaczającej nas rzeczywistości z ciekawością dziecka.

Już na początku wyprawy stwierdziliśmy, że chcemy, aby była to również nasza podróż mentalna, żebyśmy przywieźli ze sobą nie tylko piękne wspomnienia i torbę pamiątek, ale również inne spojrzenie na otaczający nas świat i własne potrzeby. Uznaliśmy, że każdego dnia oprócz licznych atrakcji, przemierzania kilometrów, poznawania lokalnych mieszkańców poznamy również siebie.

Pierwszym zadaniem było ćwiczenie wdzięczności, czyli odpowiedź na pytanie: Za co jestem wdzięczny/a ? Bardzo proste ćwiczenie, jednocześnie przynoszące spektakularne efekty – dostrzeganie tego, co z pozoru niedostrzegalne, cieszenie się każdym drobiazgiem. Za co jestem dziś wdzięczna ? Za słońce które nam towarzyszy mimo pory deszczowej, za uśmiech dzieciaków i wykrzyczane „Hello”, za radość ludzi na nasz widok, za pyszne phở bò, za to, że jestem na końcu świata i za to, że mam taką możliwość.

Ćwiczenie wdzięczności każdego dnia sprawia, że czujemy się szczęśliwsi, doceniamy całe dobro, które jest wokół nas.

Wiodącą  myślą, jaka nam towarzyszyła były słowa N.D.Walsch’a (2012) „W życiu nie chodzi o to, aby gdzieś dojść, lecz aby dostrzec, że właśnie jesteś w nieprzemijającej chwili czystego tworzenia. Toteż w życiu należy tworzyć – to kim i czym jesteś, a następnie tego doświadczyć”. Co prawda nasze interpretacje tych słów się różniły, ale wspólnie uznaliśmy,  że najważniejszym przesłaniem jest samodzielność w tworzeniu swojego życia, to, aby wziąć kierownicę w swoje dłonie, a nie siedzieć na miejscu pasażera.

Podjęliśmy również rozważania na temat tego, kim jestem, jakie pełnie role w swoim życiu. Co zrobić, aby zaakceptować siebie? Stwierdziliśmy, że nie ma najlepszej odpowiedzi, dobra odpowiedź dla każdego może być zupełnie inna. Zaprzyjaźnienie się z samym sobą, pozwolenie sobie na bycie mniej perfekcyjnym oraz poznanie siebie w różnych sytuacjach z pewnością może nam w tym pomóc.

Kiedy nasunęło się pytanie, dlaczego właśnie w podróży jest czas na poznawanie siebie, odpowiedź sama cisnęła się na usta. Jest to dla nas sytuacja nowa, wyszliśmy z własnej strefy komfortu, najłatwiej wdrożyć zmiany, kiedy każdego dnia przełamuje się własne ograniczenia fizyczne i mentalne, kiedy schemat przekonań funkcjonujących w nas zaczyna się rozpadać.

Czego można nauczyć się od Wietnamczyków? Przede wszystkim skromności i życzliwości. (…) Pociągi w Wietnamie zwykle są opóźnione, dzięki temu zdążyliśmy zjeść śniadanie i wypić kawę w mieście. Później spotkała nas życzliwość kobiety sprzedającej bilety. Przyszła do okolicznej kawiarenki, gdzie siedzieliśmy, aby nas poinformować, że nadjeżdża pociąg. (…) Restauracje w Hanoi wyglądają nietypowo, jak na polskie warunki. Zwykle są to trzy duże gary stojące na ulicy, wokół których siedzą na malutkich, plastikowych krzesełkach uśmiechnięci tubylcy. Obserwując życie lokalnych mieszkańców, można nauczyć się jak żyć szczęśliwie bez luksusów, jak cieszyć się z towarzystwa innych, jak mieć głowę wolną od zmartwień. Jak twierdzi D. Carnegie (2003) „90% naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą”.

Co zrobić, aby pozbyć się zmartwień ? Żyć tu i teraz – taką ideę też przyjęliśmy.

Po miesiącu spędzonym w Wietnamie, Kambodży i Tajlandii możemy przyznać, że podróże poszerzają horyzonty, zmieniają perspektywę, pomagają w poznaniu siebie i zrozumieniu innych kultur. Podróże dają pokorę i pomagają w docenieniu tego, w jakich warunkach żyjemy, jakie mamy możliwości rozwoju. Podróżowanie jest jak pójście nieznaną drogą pełną niebezpieczeństw, ale też przygód. Wyprawa w nieznane pozwala zajrzeć w głąb siebie, zrozumieć, co jest ważne i zmienić priorytety – być a nie mieć. Gonitwa za korzyściami materialnymi jest zgubna. Przecież większość mieszkańców świata żyje bez nowoczesnych sprzętów, a czasem nawet bez dachu nad głową. Czy konsumpcjonizm jest potrzebny? Na pewno! Napędza gospodarkę, pomaga w życiu na wyższym poziomie. Ale czy wyższy poziom życia gwarantuje szczęście? Chyba niekoniecznie, skoro ludzie „biedni” potrafią się śmiać i cieszyć z najmniejszych rzeczy. Świat pędzi do przodu, a my próbujemy temu sprostać. Ale za jaką cenę? Zapominając o własnych wartościach, dowartościowując się niepotrzebnymi rzeczami, które dają pozorne szczęście. Podróżowanie uczy przede wszystkim pokory i tego, aby dostrzegać małe rzeczy, docenić promień słońca, wiatr rozwiewający włosy i szczery uśmiech na twarzy drugiego człowieka.

 

Wracając do pytania : Co zrobić, aby podróż z punktu A do punktu B była również podróżą  mentalną ?  Po pierwsze wyjść ze strefy komfortu i z ciekawością dziecka przyglądać się wszystkiemu, co nowe. Po drugie ćwiczyć poczucie wdzięczności, które uczy jak cieszyć się życiem. Szukać inspiracji w słowach innych i poddawać je dyskusji. Ważne, aby odpowiedzieć na pytanie: Co pozwoli mi na zaakceptowanie siebie ? Jeśli zderzyliśmy się z nową, nieznaną nam wcześniej kulturą warto postawić pytanie: Czego mogę się nauczyć od tubylców?

Myślę, że najważniejsza jest odpowiedź na pytanie: Co dała mi ta podróż? Czego się nauczyłem/ am ?

Dla mnie każde wyjście z bezpiecznego gniazdka to świetna lekcja. Po pierwsze przekonuję się, że mam pełne poczucie kontroli nad własnym życiem. Po drugie wiem, że poznanie „nowego” uczy mnie zmiany perspektywy, uczy spojrzenia na siebie innym okiem.

Na zakończenie dodam, że w życiu nie chodzi o to, aby być szczęśliwym tak jak inni. Chodzi o to, aby odnaleźć swoje własne szczęście.

 

Informacje o autorze: Aneta Stanowska, Wrocław

Literatura:

  • Carnegie, D. (2003). Jak przestać się martwić i zacząć żyć. Warszawa: Studio EMKA.
  • Walsh, N.D. (2012). Rozmowy z Bogiem. Łódź: Ravi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czekaj...

Zapisz sie na nasz newsletter

Mamy prezent dla Ciebie
Visit Us On FacebookVisit Us On Linkedin